kobieta w zielonej sukience na weselu

Najgorszy wybór na letnie wesele często wygląda świetnie w przymierzalni. Dopiero po godzinie, gdy sala nagrzewa się od słońca, a materiał przykleja do pleców, elegancka sukienka zamienia się w osobistą saunę.

Przy temperaturze przekraczającej 30 stopni nie zaczynam więc od koloru. Najpierw patrzę na skład tkaniny i konstrukcję sukienki. To one zdecydują, czy po pierwszym tańcu nadal będziemy wyglądać świeżo, czy zaczniemy szukać miejsca przy klimatyzatorze.

Len jest świetny, ale nie w każdej wersji

Len przepuszcza powietrze, szybko odprowadza wilgoć i nie trzyma ciepła przy skórze. Czysta lniana sukienka ma jednak wadę, po godzinie potrafi wyglądać jak wyjęta z torby podróżnej.

Lepiej sprawdza się len z domieszką wiskozy albo bawełny. Taka tkanina nadal oddycha, lecz lepiej trzyma fason. Pasuje szczególnie do sukienek midi, kopertowych i prostych modeli z zaznaczoną talią. Zagniecenia nie znikną, ale przestaną dominować nad całą stylizacją.

Wiskoza daje przewiewność bez niedbałości

Dobra wiskoza jest jednym z najrozsądniejszych wyborów na upalne wesele. Jest miękka, układa się blisko sylwetki, ale jej nie oblepia, a przy tym wygląda bardziej elegancko niż zwykła bawełna.

Trzeba uważać na cienkie modele. Jasna wiskoza bez podszewki może prześwitywać, a zbyt obcisły krój pokaże każdy ślad wilgoci. Znajoma kupiła kiedyś jasnoróżową sukienkę, która w domu wyglądała perfekcyjnie. Na weselu okazało się, że pod światło widać znacznie więcej, niż planowała. Uratowała ją halka pożyczona od kuzynki.

Najlepiej szukać wiskozy o średniej gramaturze, z luźniejszym dołem. Materiał powinien falować podczas ruchu, a nie przylegać do ciała jak mokry papier.

Bawełna może wyglądać elegancko

Bawełna niesłusznie kojarzy się wyłącznie z codziennymi sukienkami. Popelina, batyst albo bawełniany haft potrafią wyglądać odświętnie, szczególnie w fasonach z rozkloszowanym dołem, odkrytymi ramionami lub zaznaczoną talią. Jej przewaga jest prosta, dobrze chłonie wilgoć i nie daje uczucia lepkości. Problem zaczyna się wtedy, gdy materiał jest gruby, sztywny i ma poliestrową podszewkę. Taka sukienka przypomina elegancką zbroję. Ładną, lecz kompletnie nieprzystosowaną do lipca.

Jedwab i poliester, dwa różne ryzyka

Jedwab jest lekki, szlachetny i przyjemny dla skóry, ale łatwo pokazuje ślady potu. Bezpieczniejsze będą wzory, ciemniejsze odcienie oraz luźniejszy fason. Poliester ma odwrotny problem. Nie pokazuje każdej kropli, lecz słabo przepuszcza powietrze i zatrzymuje ciepło. Najbardziej zdradliwe są sukienki z lekką, szyfonową warstwą i grubą syntetyczną podszewką. Wyglądają zwiewnie tylko na wieszaku. Przed zakupem sprawdzam więc nie tylko materiał wierzchni. To podszewka często decyduje, czy sukienka nadaje się na wesele w środku lata.

Krój powinien zostawiać miejsce na ruch

W upalny dzień sukienka nie powinna opinać ciała od biustu po kolana. Nawet najpiękniejszy fason przestaje działać, gdy nie można swobodnie usiąść, zatańczyć ani odetchnąć.

Najlepiej sprawdzają się:

• sukienki kopertowe, które podkreślają talię, ale nie ściskają brzucha,

• modele w kształcie litery A, szczególnie z lekkim dołem,

• sukienki midi na ramiączkach lub z luźnym rękawem,

• fasony empire, odcinane pod biustem,

• modele z rozcięciem poprawiającym swobodę ruchu.

Długość midi zwykle wygrywa z maxi. Długa sukienka może wyglądać efektownie, lecz na plenerowym weselu zbiera kurz, ogranicza ruch i grzeje nogi. Mini także bywa ryzykowne, zwłaszcza gdy trzeba pilnować jej podczas tańca.

Cztery rzeczy, które sprawdzam przed zakupem

Ciężkie falbany, kilka warstw tiulu, zabudowany dekolt i ciasne rękawy odbierają sukience przewiewność. Im wyższa temperatura, tym mniej materiału powinno pracować przeciwko nam.

W przymierzalni sprawdzam:

• czy pod pachami jest odrobina luzu,

• czy podszewka jest cienka i oddychająca,

• czy materiał nie prześwituje pod mocnym światłem,

• czy można swobodnie usiąść i podnieść ręce.

Dobra sukienka na wesele w upał nie wymaga poświęcenia. Ma wyglądać elegancko także po kilku godzinach, nie tylko przez pięć minut przed lustrem. Prawdziwy luksus latem to materiał, w którym można tańczyć bez marzenia o zimnym prysznicu.